"Regiony gospodarcze wczesnośredniowiecznej Europy - państwo Franków, Estonia i Skandynawia".

Joanna Zatorska

"Bez życia, bez mowy, ni tchnienia, ni oczu, bez ludzkiego wejrzenia. Życie dał Odin, Harner mowę, tchnienie Lopter i ludzkie wejrzenie." Od pojawienia się Aski i Embli wszystko się zaczęło. To oni według mitologii skandynawskiej byli pierwszymi ludźmi, którzy zamieszkali w Midgardzie - w części wszechświata przeznaczonej dla człowieka. Równolegle istniały inne światy, w których zamieszkiwali bogowie i w których w późniejszych czasach zmarli wojownicy albo zwykli ludzie chcieli przebywać. Możemy tego wszystkiego dowiedzieć się ze wspaniałego dzieła skomponowanego ok. 1000 r., a noszącego tytuł "Voluspa". Jest to utwór wchodzący w skład tzw. "Eddy poetyckiej" przypisywany Saemundowi inn Frodiemu zwanemu Mądrym. Ale owa "Przepowiednia Wieszczki" (jak inaczej brzmi tytuł tego utworu) to nie tylko dzieło odnoszące się do powstania świata. Autor włożył w usta olbrzymki - wróżki całą historię od stworzenia bogów poprzez ich życie, aż do zbliżającego się dnia zepsucia i upadku. Ten dzień klęski został nazwany "Ragnarok" i wtedy właśnie ulegnie zagładzie cały świat z bogami na czele. Świat musi zostać odkupiony, aby mógł odrodzić się na nowo - już lepszy, z lepszymi bogami i ludźmi. "Voluspa" była podstawowym zbiorem pieśni mitologicznych Skandynawów. Każdy Wiking wierzył w takiego właśnie boga, jaki został opisany w powyższych pieśniach. Bogowie przekazywali ludziom różne atrybuty i zdolności - począwszy od najważniejszego Odyna, który dał im życie, choć ich nie stworzył, ponieważ zostali znalezieni nad brzegiem morza. Najciekawsze dary otrzymał człowiek od zupełnie innego boga : "Cacka i drobiazgi, dał wam >Herfodur< (pan ojciec), mądrość w mowie jak czarowniczy pręcik. Opodal widzi koło siebie, daleko patrzy w świat."Ten krótki dwuwiersz stanowi doskonałe wprowadzenie do rozpatrywania działalności handlowej Wikingów. "Edda poetycka" wskazuje nam wprost, że handel i z nim związana możliwość podróżowania jest darem danym "ludziom Północy" od ich bogów. Życie Skandynawów zatem już od ich narodzin zdeterminowane, zaplanowane i skierowane na działalność handlową. Wszystko zostało im dane - i cacka i drobiazgi, które mogą sprzedawać, ale nie tylko te artykuły, jak się za chwilę okaże. Aby być dobrym kupcem, trzeba także umieć dobrze zareklamować swoje produkty i o to także bogowie zadbali dając im "mądrość w mowie". A co najważniejsze, otrzymali dalekie horyzonty - pojęcie dość abstrakcyjne i trudno zmierzalne - dar doskonały, dzięki któremu spotkać ich było można nieomal w każdym z regionów ówcześnie znanego świata, i tego nieznanego jeszcze nikomu oprócz nich także. Jako dowód mogą nam posłużyć kamienie runiczne ze Stanów Zjednoczonych albo paciorki czy futra na Rusi, w Bucharze czy Samarkandzie.
Analizując działalność handlową Wikingów nie należy i nawet nie wolno skupiać się tylko na terenie Skandynawii. Dostrzeganie handlu tylko pomiędzy Norwegią, Danią i Szwecją da nam zaledwie połowiczny obraz i nie pokaże prawdziwego charakteru ich działalności kupieckiej. Choć oczywiście poza wszelkimi dyskusjami można stwierdzić, że wymiana lokalna między wyżej wymienionymi regionami ( bo jeszcze nie państwami w pełnym tego słowa znaczeniu ) miała miejsce. Jednakże jej charakter miał mniejsze znaczenie dla samych Wikingów niż wymiana międzynarodowa. Handel międzypaństwowy przynosił im największe zyski. Rozkwit zarówno działalności kupieckiej jak i kultury Wikingów przypada na cztery stulecia wczesnego średniowiecza - od mniej więcej 800 do 1200 roku. Wtedy możemy mówić o prawdziwych Wikingach, czyli "ludziach Północy" zajmujących się handlem, walkami, grabieżami, napadami i dalekimi wyprawami na przepięknych drakkarach zapuszczających się na nieznane rubieże jeszcze nie odkrytego świata. Była to ludność jeszcze w tym początkowym okresie pogańska, która na szeroką skalę nie znała chrześcijaństwa na swoich ziemiach a kontakt z nową religią nastąpił właśnie w czasie ich wypraw handlowych jak i brutalnych napadów na przybrzeżne miasta. Mitologia germańska na czele z Odynem i Thorem wskazywała im drogę i długo pozwalała istnieć w Europie zdominowanej przez chrześcijaństwo.
Mamy więc dwa odmienne bieguny : państwo Franków - kraj jak najbardziej katolicki, znajdujący się w centrum Europy i Skandynawię - pogańską ludność prowadzoną do walki przez lokalnych władców - jarlów. Często w miastach europejskich działo się tak, że ludność nie była pewna, czy przypływające drakkary przybywają w celach pokojowych, czyli na targ, czy też aby grabić i mordować. W większości przypadków działo się i jedno i drugie - Wikingowie przypływali z wywieszoną na maszcie czerwoną tarczą, która informowała o ich pokojowych zamiarach. Przez kilka dni handlowali po czym wsiadali na statki i udawali, że odpływają. Zdejmowali z masztu tarczę i po chwili zaczynali swoją niszczycielsko - grabieżczą działalność.
Już na samym początku chciałabym zaznaczyć, że w moim odczuciu istnieje o wiele więcej różnic aniżeli podobieństw odnoszących się zarówno do działalności handlowej jak i ogólnie do regionów gospodarczych państwa Franków, Skandynawii i Estonii. Wszystkie elementy które będę opisywała i którym poświęcę więcej uwagi będą wskazywały te odrębności. Możemy założyć, że rzeczy odnoszące się do Skandynawii w większości przypadków nie będzie można przypisać ani Frankom ani Estonii. Skandynawia to ogromny obszar obejmujący dzisiejsze państwa - Norwegię, Szwecję i Danię, gdzie na północy przez cały czas nieomal trwa zima a np. w Danii klimat jest analogiczny do panującego w Polsce. Estonia a raczej Prusowie, jak się za chwilę okaże, to ważny dla naszych rozważań jedynie port Truso przy Wiśle, która była rzeką bardzo dobrze znaną Wikingom. Truso i Wisła stanowiły punkt odpoczynku i miejsce wypadowe na wschód i południe - zarówno do Bizancjum, na Ruś jak i na teren Kalifatu. Państwo Franków podobnie jak Skandynawia było samodzielnym regionem gospodarczym od nikogo nie zależnym i nikomu nie podlegającym - albo król albo miejscowi posiadacze ( jarlowie ) prowadzili samodzielną politykę gospodarczą. W państwie Karola Wielkiego dominował raczej handel o zasięgu lokalnym, raczej odbywający się na niewielkich odległościach, jeżeli porównamy ich zasięg do zasięgu Wikingów. Zazwyczaj dominuje stereotyp Franków jako rycerzy na koniu a Wikingów jako dzikich ludzi z Północy na łodziach. Jest on całkowicie prawidłowy i doskonale charakteryzuje wielkie dzielące ich różnice. Takie właśnie rozróżnienie ( na koniu, na łodzi ) jest głównym kryterium podziału zarówno ich charakteru gospodarczego oraz przede wszystkim zasięgu ich handlu - drogi nie istnieją wszędzie a rzeki, jeziora i morza otaczają nas z każdej strony. Wynika to jednak z położenia geograficznego, które sprawiło, że działalność została zdominowana albo przez "jeźdźców" albo przez "żeglarzy".



Całość (18 stron w formacie Word) do ściągnięcia tutaj.

Wikingowie.zip - rozmiar 32kb



Wikiński "smok"

Archeologia żywa

Najbardziej intrygującym zabytkiem metalowym jest niewielka (2.1x0.9), wykonana ze srebra ozdoba ze stylizowanym ornamentem zwierzęcej głowy. Z całą pewnością został wykonany w pracowni skandynawskiego złotnika, w tzw. okresie wikińskim (IX - XIw.). W opracowaniach poświęconych sztuce wikingów tego typu ornamenty są często określane mianem "smoczych głów".
W sztuce skandynawskiej ornamentyka zwierzęca pojawia się już w okresie wędrówek ludów oraz w okresie Vendel, poprzedzającym czasy wypraw wikingów. Dominuje ona także w wikińskiej sztuce. Współcześni badacze wyróżnili kilka odrębnych stylów ornamentacyjnych charakterystycznych dla tego okresu. Najstarszy z nich - Oseberg/Broa - pochodzi z pierwszej połowy IX wieku., a najmłodszy - Urnes - kończy się w pierwszych dziesięcioleciach XII w. Skandynawscy rzemieślnicy bardzo często sięgali do rozmaitych tradycji stylistycznych, łącząc je niejednokrotnie w niekonwencjonalne wzory. Jest to, rzecz jasna, świadectwo ich bogatej wyobraźni i inwencji, ale i utrapienie dla specjalistów. Jednoznaczne zaklasyfikowanie stylu rodzi niepewność co do poprawnego określenia czasu powstania danego przedmiotu. Podobne kłopoty sprawia też "smok" z Czarnego Lasu. Konturowe potraktowanie ukazanej w profilu głowy, a także występowanie tzw. fałdy wargowej upodabniają go do zabytków wykonanych w stylu Jellinge (datowanym ogólnie na 1 poł. X w.). Z kolei charakterystyczne łezkowate oko zwierzęce jest typowe dla okresu Vendel (północnogermański styl III - VII w. do IX a nawet początków X w.). Mogłoby to sugerować, że nasz "smok" został wykonany na przełomie IX i X stulecia.
Równie trudne jak określenie chronologii jest ustalenie pierwotnej funkcji tego zabytku. Być może "smok" z Czarnego Lasu był ozdobnym zakończeniem łańcucha. Mógł też stanowić zakończenie bransolet znanych z Gotlandii i wykonywanych techniką splatania srebrnych drutów. W obu przypadkach można znaleźć szereg podobieństw, ale warto dodać, że smok jest wyraźnie delikatniejszy od przedmiotów, z którymi próbujemy go porównać.


Teksty po angielsku

The Vikings: They Got Here First, But Why Didn't They Stay?

Norse explorers and traders landing at L'Anse aux Meadows, Nfld., 1,000 years ago. The year 1837, a year of rebellion in the colonies of Upper and Lower Canada, saw the publication in Copenhagen of a book, Antiquitates Americanae, in which the Danish professor, Carl Christian Rafn, argued that two obscure Icelandic sagas provided evidence that Norse explorers had discovered North America 500 years before Columbus. Earlier scholars had proposed the same idea, But Rafn's publication was the first to find a large and interested audience. Translated into English and French, it quickly led to a hunt for Viking antiquities in North America. The search has continued for the past 150 years, intriguing historians, literary scholars, archeologists and laymen alike.
As in most scholarly hunts, this one turned up many false trails and unearthed much evidence that was mistaken or misunderstood. Most learned pursuits are carried out within the insulated confines of an academic discipline. The subject of the medieval Norse in North America however, was largely played up in the press, where any discovery or claim of discovery roused keen public enthusiasm.
Several generations of Canadians and Americans have, if fact, been fascinated by Viking exploration in the New World, and hundreds of books and articles have been written, some of them by crackpots and confidence artists. Since the historical and literary data is so limited - two legendary stories and a few vague references in other ancient texts - archeology has been the main field of contention. A stone windmill built by a 17th-Century governor of Rhode Island has long been misinterpreted as a "Viking tower". In 1898, a stone slab with a message carved in the ancient Scandinavian runic alphabet was found by a Swedish immigrant farmer in Minnesota. The inscription was immediately denounced as a forgery, a view reinforced by 50 years of research. Nevertheless, the message, telling of a Viking expedition to Minnesota, survived in the public imagination; the Minnesota Vikings, a team in the National Football League, is an example.
Fake runic inscriptions, and similar pieces of phony or misjudged clues, have been reported from Maine to Oklahoma and Paraguay. The major Canadian contribution to this panoply of fraud has been the "Beardmore find" - an iron sword, axe and portions of a shield said to have been found in 1930 by a prospector in northwest Ontario. The objects, recognized as genuine Viking-age Scandinavian weapons, were purchased by the Royal Ontario Museum. Unfortunately, these same weapons had been seen in the prospector's home long before the "discovery". It seems he had received them from a young Norwegian immigrant whose father was a collector of such material.
A generation ago, the scholarly search for New World Vikings appeared to be at an impasse. Few professionals were willing to join the hunt or risk their reputations by association with the mounting accumulation of deceit and exaggeration. No genuine archeological artifacts had been found in more than a century of searching. The few literary and historical records seemed to be mined out; all useful information in the Norse sagas had long ago been recognized, leaving only quibbles over the meanings of unclear terms and vague geographical descriptions. By the mid-20th Century e knew little more than Professor Rafn did in 1837.
Those who thought about the subject were divided into two camps. On the one hand were romantics who believed in most of the fraudulent archeological evidence, and who pictured bands of courageous Vikings exploring and even settling much of North America. On the other were those who considered the sagas to be fantastic stories, or to reflect at most a brief Norse foray to the eastern coast of the continent.
The last 30 years, however, have produced a new wave of archeological discovery which has validated the literary documentation and brought new respect to the search for Vikings. Almost all of these new finds have been in Canada, suggesting that the medieval Norse did indeed reach the eastern shores of Canada, and that they may have visited the area over several centuries.
Early Explorations Christian Europe first became painfully aware of their heathen Scandinavian neighbours to the north in AD 793, when ship-borne raiders sacked the monastery at Lindisfarne in northeastern England. During the following century, isolated Viking raids gradually developed into Norse armies that seized and occupied large areas of western Europe. In the east, Norse adventurers explored and traded as far as the Black Sea and Constantinople. But by the late 9th Century things had begun to go badly for the Norse, with military defeats in Europe and, at home, the attempt of King Harald Fairhair to unify Norway by suppressing the powers of the local chiefs.
For many of these chiefs, the best solution to their problems lay in moving to another place. The most attractive land then lay in the almost uninhabited islands of the North Atlantic. For decades the Norse had occupied Ireland, living and intermarrying with the local people. Here they must have learned of the islands discovered by Irish monks, who for centuries had taken to the sea in their skin-covered curraghs (light, bowl-shaped boats) seeking solitude and an absence of temptation far from the haunts of men. These pious men had established small monastic communities on the Shetlands, Orkneys and Faroes, and by AD 800 were occupying Iceland during at least the summer months. Their isolation on these islands was not to last for long, as Norse settlers followed in their wake. When the Norse reached Iceland about AD 860, they recounted finding communities of monks who "went away" leaving religious books and other equipment that showed them to have been Irish.
During the "settlement period" of Iceland, between about AD 870 and 930 immigrants flocked to the island. By the end of the period, the population was estimated to be 30,000 people. All of the useful land had now been taken, and adventurers or those who could not get along with their neighbours began to look elsewhere.

Całość do ściągnięcia tutaj.

Wikingowie w Ameryce.zip - rozmiar 11kb




Poczta